Dzisiaj jest Czwartek, 09 Wrz 2010

Z Życia Drogowskazu

Kalendarz Drogowskazu

previous month Wrzesień 2010 next month
P W Ś C P S N
week 35 1 2 3 4 5
week 36 6 7 8 9 10 11 12
week 37 13 14 15 16 17 18 19
week 38 20 21 22 23 24 25 26
week 39 27 28 29 30

Nadchodzące

Brak wydarzeń

Łączą Energie

None

Dołącz do nas

W grupie raźniej



...energie się łączą i wszyscy korzystamy...
Znajdujesz sie w:    
2010.09.04 20:35:29
AddThis Social Bookmark Button

Hej, posłuchaj tego nagrania... tak właściwie to nie ma tam nic wartościowego - oswajam się z publikowaneim nagrań głosowych.

 

 

Będę wdzięczny za komentarz - pozdrawiam serdecznie! :)

 

ps, to bardzo amatorskie i bez głębi - pierwsze koty... 5 minut bleblania... ;)


Tags:



2010.08.28 17:46:21
AddThis Social Bookmark Button

..nie wymyśliłam go, to On mi się wmyślił i jest ze mną i we mnie.. w sercu czuję jego nieustanną obecność.. i nie tylko.. czasem woła do mnie..kiedy wszystkie baterie połączeń między nami czekają na napełnienie.. wtedy woła do mnie SOS.. jest mi pocieszeniem, kiedy smutno po jakimś śnie dzień się zaczyna - myślę o nim i zjawia się.. wcześniej, chociaż cały czas był, tyle lat.. nie dostrzegałam jego obecności, a kiedy dostrzegłam, to on umknął w bycie kimś zwyczajnym tuż obok, ale nie za blisko.. tak blisko, jak do wszystkich bliskich..

..słowo, słowa coraz więcej słów.. oddalające, a może niezrozumiane, a może zbyt wcześnie rozkwitające.. chwilka, której nie wykorzystałam, bo nie umiałam  i słowo - lepiej zrobić i żałować, niż nic.. wyrwa w sercu i siatka ochronna.. może wróci, bo prawdziwa miłość nie ucieka.. jest wszystkim za wszystko i nie boi się tego, że jest..

..mój szczególny Anioł opowiada mi naszą bajkę.. chcę ją słyszeć.. a on zwleka.. a ja czekam..


Tags:



2010.08.21 20:00:48
AddThis Social Bookmark Button

Diabeł tkwi w szczegółach…, co to za średniowieczne i dziwne powiedzonko. Zakłada ono, że całość jest ok, ale jak się bliżej patrzy, to się pojawiają problemy. Już pomijam tu aspekt religijny, który już zupełnie jest z nie tej epoki, ale samo stwierdzenie, że tak właśnie działają rzeczy jest bardzo krzywdzące, bo samym takim założeniem sprawiasz, ze tak jest. To tak samo jak te durne prawa Murpchego.

Prawa M – to jak dla mnie „jeden, wielki kasztan”, bo sprawiają, że w podświadomość wbija się mnóstwo negatywnych programów. Jeszcze są powtarzane na wesoło i ludzie się cieszą, że mieli rację… „no tak, jeśli mogło się nie udać, to musiało się nie udać, przecież tak mówi prawo Merpchego”… pfuj! Obrzydlistwo!

Tutaj, z tym „diabeł tkwi w szczegółach” jest podobnie – zakładasz, nawet nie wierząc w diabła, ale ponieważ ten archetyp jest wbity głęboko w naszą podświadomość, więc działa negatywnie, bo wiesz, że diabeł to nic dobrego, więc sprawy, po przyjrzeniu im się będą się źle miały, „no, bo diabeł…”  bleee

To nie chodzi o to, że w szczegółach coś złego się ukrywa tylko, że nie zwraca się na nie uwagi. Po pierwsze, to powiedzonko nie zostało ukute przez techników, którzy dłubali przy jakiś skomplikowanych projektach tylko przez zwykłych ludzi, którzy słuchając opowieści nie zgadzali się z nimi lub zwyczajnie ich nie rozumieli. Po za tym jak zwykle źle zrozumiano przesłanie tego powiedzonka… podobnie jak ze zjadaniem potraw do końca ze swego talerza… potraktowano to dosłownie, a tu chodzi nie o nasze fizyczne jedzenie, jadło tylko o strawę duchową, które na talerzu dnia łyżką uważności zajadamy palcem zadowolenia… a tutaj z tym diabłem chodzi o to, że nie zwracamy uwagi na niuanse życia.

Przechodzę do właściwej części tego wpisu ;) to powiedzonko ma nam zasygnalizować, że musimy zwracać baczną uwagę na szczegóły. Nie, dlatego, że w nich jest diabeł, ale dlatego, że z nich rodzą się wielkie rzeczy. To od małego ziarenka piasku może się zacząć lawina… to nasze te malutkie nawyki kształtują nasz charakter i jeśli nie będziemy zwracać na nie uwagi to nigdy się nie zmienimy… Pierwsze impulsy, które płyną do nas ze świata są odbiciem nas samych.. Są bardzo delikatne.. To subtelne informacje, które powinniśmy wyglądać i rozmyślać nad nimi.. To dzięki nim szybko zacznie zmieniać się nasze życie… one są tak małe, ze są pomijane przy codziennym biegu życia… i to właśnie tutaj tkwi diabeł;) (oczywiście, jak nie zwracasz na nie uwagi to przyjdzie listonosz z innymi wiadomościami.. Chorobą, wypadkiem, zwolnieniem z pracy…, śmiercią, rozwodem….)

Więc nie bójmy się szczegółów! Bawmy się nimi, wyglądajmy je.. Smakujmy jak najlepsze kanapki. One są jak przyprawy do naszej codziennej strawy… nadają smaku, kunsztu, są jak sztuka kulinarna… kochajmy szczegóły…. Jedzmy je, smakujmy, rozkoszujmy się nimi i przeżuwajmy spokojnie… a po za tym… to Anioł tkwi w szczegółach!;)·

Pozdrawiam J


Tags:



2010.08.15 13:55:46
AddThis Social Bookmark Button

..trochę o tym myślałam ;)

ta wyrwa to się nam staje, kiedy chcemy uciec, spakować manatki, zrobić swojemy do-tych-czasowi pa, pa i nie wracać, bo aż się w środku wszystko przewraca od świadomości brnięcia w jakiejś mazi po, pas, po szyję i po pytanie: to moje życie? ... taaaak, to moje życie!.. jasne, że można uciec.. można wszystko zmienić - radykalne cięcie i już Cię nie ma - odjazd z tu i teraz heeeen tam.. albo ucieczka inna - odmiana stylu, porzucenie mundurka, wybór zupełnie nowej drogi iiii okazuje się, że nowe to też maź, utytłanie w innej odmianie błotka ;)

..myślałam po co siatka ochronna :)

żebyś w tym pędzie do wolności miał się od czego odbić, wrócić do się jak bumerang, wejść do swojego serca i przedumać, gdzie tak na prawdę jest moje szczęście i moja wolność - czy w tych innych światach, w innym mundurku, w nowych relacjach? może i tak, ale prawdziwa wolność, prawdziwe szczęście, prawdziwa miłość już w Tobie mieszka (nie powiem od jak dawna ;b )

..fajnie jest odkrywać :)

przepięknie jest już nie bać się.. a tak przy okazji odkryłam, że ten szatan przed którym tak drżałam to ta Twoja diabelna inteligencja i ten strach, że wszystko o mnie będą wiedzieć wszyscy.. jeśli wiesz o mnie wszystko to dlatego, że chciałam Ci o tym powiedzieć.. jeśli chciałeś mnie tak dokładnie poznać, to dlatego że kochasz i szukasz ścieżki do miłości.. i już zrobiło się jaśniej :))


Tags:



2010.08.08 19:43:19
AddThis Social Bookmark Button

.. ktoś leciał po swoje zwycięstwo.. patrzyłam na ten lot i bardzo chciałam pomóc.. ktoś odleciał, a odlatując  stawał się przezroczysty i zniknął..

Na szczęście sny tłumaczy się odwrotnie :) na szczęście szlachetne ryby płyną pod prąd i nie są samotne.. na szczęście jesteś, na szczęście wróciłam bogatsza, na szczęście jest dalszy we mnie ciąg, ten sam wąskotorowy pociąg marzeń  i zdarzeń nieprzypadkowych, spotkań.. tak pragnę :)


Tags:



2010.08.04 19:38:43
AddThis Social Bookmark Button

..duszą przed Tobą klęknę

by Ci dziękować najpiękniej

jak tylko potrafię pięknie

Chrystusie! ..

..dziękuję Ci Jezu, który ośmieliłeś się nazwać Synem Boga, Bogiem w swoich czasach, że się nim stałeś.. że przeniknąłeś do naszych czasów i chcesz nas karmić i poić miłością, że dla tego, żeby miłość się urodziła w naszych sercach umarłeś i z martwych  powstałeś, że jesteś ponad to, co się tylko wydaje..

Świat jest piękny, a ludzie dobrzy.. tylko troszkę po drodze pozapominali - śmy.. ale to nic, bo wszystko co dobre, czyste i ładne już się odnajduje, albo wkrótce się odnajdzie :))

..na szczęście nie mam już sił, żeby pisać więcej.. Dobrej, spokojnej nocy wszystkim i nieba nad kołyską :)

 


Tags:



2010.07.31 20:06:18
AddThis Social Bookmark Button

na podstawie miłości!! dziękuję Ci, dziękuję Bogu w Tobie, że mnie wybrałeś, dziękuję Bogu we mnie za podpowiedź i sercu, że poczuło to samo :)

..słowa, które dzisiaj usłyszałam to zbyt wielkie zagęszczenie zbiegów myśli, żeby były powiedziane przypadkiem.. kobiety potrafiły być okrutne, żeby udowodnić sobie i mężczyznom wokół swoją moc.. tak się działo, ale na szczęście to nie jest cała prawda o kobietach.. na szczęście przestałam wierzyć też w to, że w Tobie jest diabelska moc ;) na szczęście widzę wiele znaków, na szczęście widzisz je Ty, na szczęście znaleźliśmy się i codziennie bliżej siebie jesteśmy.

..na szczęście też poczułam dziś Twoje przepiękne wzruszenie i prawie widziałam Twoje łzy.. uczę się Ciebie cały ten czas i Pan Bóg wie, że to jest dobre :)

i Jeszcze raz dziękuję


Tags:



2010.07.28 18:20:21
AddThis Social Bookmark Button

..jak ziarenko do ziarenka zbierane układa się w korce, tak maleńkie, niewinne zafałszowanie historii pewnej niewielkiej wspólnoty może być stop-klatką i dać obraz fałszowania historii swojej własnej, państwa, narodów, cywilizacji.. tylko po co? ... i właśnie teraz mi się to uświadomiło :) po miłość, po szczęście, spełnienie marzeń, a tak na prawdę to tylko po miłość!!

..każdy chce, pragnie miłości i każde z nas idzie w tym życiu po miłość..

..bez niej wszystko jest pozbawione sensu, nierealne, brnie w jakieś miraże, tak jak ten nasz świat..

..sorki, ja wysiadam z tego pociągu, chociaż niby w nim siedzę.. ja wysiadam z tego właśnie pociągu i poczekam na wąskotorówkę do najpiekniejszej stacji.. troszkę dużo nas się w niej pomieści, bo ostatnio dotarła do mnie dobra wiadomość - kolejne wagoniki są gotowe :) chcą się dołączyć :))

..w wąskotorówce nie ma po osiem siedzeń w jednym przedziale, w jednym wagonie.. są po dwa.. możesz siedzieć obok i rozmawiać obok.. możesz też, jak chcesz popatrzeć wprost i złagodnieć od patrzenia w oczy .. i dać się jej ponieść heeen :)

ale proszę, nie! o jeden most za daleko.. lepiej na tym pomoście między wagonikami przystanąć i otworzyć szeroko oczy.. To Ty !! ..dziękuję za dziś :) i proszę o dalszy ciąg.. chyba wracamy do czasu wielkiego zaufania i nadziei na wzajemnie :))

 


Tags:



2010.07.19 20:04:25
AddThis Social Bookmark Button

.. a jeśli jeszcze choć raz!!

..wetrzesz tłuste od jedzonka łapki w tapicerkę moich krzeseł.. a jeśli zachce Ci się jeszcze choć raz wetrzeć pamięć butków zaprzyjaźnionych z pastą w moje.. wersalskie ;) dywany.. to popamiętasz, och popamiętasz, uuuuuujjjj popamiętasz :))) aaaaaaaa, no i jeszcze to lustro.. jak ja chcę być przystojny, jak ja chcę się podobać :) ... fantastycznie jest biegać po szczegółach tego, o co kiedyś szło... gdyby się tak do końca wczuć, to nic by nie zostało.. chyba, że proch i marność, a tak normalnie to jest Jestem.. w nas coś pięknego, najlepszego się ulepiło.. mówisz prawie nic.. i dobrze, bo od gadania są oczy naszej duszy.. bo od gadania są lepsze nasze partie, niż jęzorki.. bo od gadania pójdziemy w śliczne, ciche wnętrze wzajemnie się przenikające.. najpiękniejsze spotkanie nad ranem, jutrzenko :)) A póki co, to przebaczyłam już dawno, tylko pamięć paluchów została - znak? to już kochany krasnoludku czas do szorowania ;) Dobranoc  :) ślicznych snów :)))


Tags:



2010.07.13 19:49:39
AddThis Social Bookmark Button

..teraz troszkę poza siebie i swoje wewnętrzne pojmowanie świata i zobacz.. każdego dnia wracam do domku częścią deptaka miasta, w które wplecione jest serce - 33 lata tutaj przeżyte to nie tylko legenda, historia miejsca, ale i serdeczna zażyłość z każdą cegłą, każdym zaułkiem.. to nie tylko historia przepięknego miejsca na ziemi.. to wpleciona w tą rzeczywistość Twoja i moja historia. Magia miejsca? - coś w tym jest, ale i potrzeba tworzenia nieustannie, od nowa jego dalszych dziejów, poprzez naszą historię, przez nasze dojrzewanie do czułości dla miejsc, które nas tworzyły i dodawały sił na jutro.. wznieś serce nad dzwon, znajdź drogę przez most ;) marzy mi się biały most przez rzekę niepotrzebnych uprzedzeń i wielkich trosk.. marzy mi się ładny, prosty, delikatny biały most.. Dobranoc


Tags:



2010.07.12 21:12:55
AddThis Social Bookmark Button

Chciałem zmiany, NAPRAWDĘ chciałem zmiany. Po prostu sobie powiedziałem, że MUSZE coś tu zmienić bo dłużej tak nie mogłem. Wydawało mi się, że im dalej tym gorzej, im jestem starszy tym jedynie więcej problemów, obowiązków, stres, stres i jeszcze raz stres pojawiający się naprawdę z błahych powodów. Musiałem się zmienić, nie było innego wyjścia ;) Wysyłałem tak potężną chęć zmiany, wiedziałem czego chcę: BYĆ SZCZĘŚLIWYM i nic po za tym... Hmm... przypomniało mi się wtedy czasy gdy miałem 7 może 8 lat, jakoś przed pierwsza komunią. Kiedy przez chwile oddałem się Bogu, byłem wypełniony miłością i miałem pełno sił i chęci do roboty :) Może to nadchodząca komunia tak na mnie wpływała? W tych sprawach jestem naprawdę delikatny, tak łatwo ulegam sugestiom, w sumie w medytacji jest to bezcenny dar bo mogę nieźle się nakręcić ;D No ale wracając do zmiany... pomyślałem to jest jakaś opcja, spróbować wrócić na tą samą ścieżkę co wtedy może znów poczuje się tak świetnie? I wtedy zaczęło się dziać, same piękne rzeczy mnie spotykały, wszystko jakby chciało mi ułatwić zmiany jakie wewnątrz mnie przebiegały. Działo się tyle, że mógłbym to opisywać i opisywać, wychwalać to i owo jak to cudnie na mnie wpłynęło ale jakoś nie chce mi się myśleć o czymś co już tyle razy przemyślałem :D Na przykład pewna roślinka pokazała mi jak patrzeć na świat ;) Pokazała, że najzwyklejsze drzewo może być pięknem godnym zachwytu... ;) Prosty sposób nauczenia się dostrzegania piękna we wszystkich polega na skojarzeniach, jeśli coś Ci się kojarzy z czymś miłym to sprawia Ci przyjemność. Ja wszystko postrzegałem jako część Boga, w każdym listku była jego iskra, w każdej chmurce na niebie... od tamtej zmiany tylko lepiej, czasami myśle, że każdy kolejny dzień jest lepszy, świat idzie do przodu, rozwija się, a ja wraz z nim, co raz bliżej Boga, a dalej przerażającej przeszłości... Czasami, chociaż rzadko, co raz rzadziej, przybywają chwile można by przypuszczać gorsze ale z każdą kolejną taką chwilą zaczynam widzieć w niej tyle samo pozytywów co w każdej innej, smutek nawet potrafi być przyjemny ;DD Gdy się co raz więcej rozumie życie staje się prostsze... czuję się bardziej wolnym...ahh czuję ostatnio powrót do dzieciństwa, gdy nie było większych problemów niż potłuczone kolano czy gdy mama nie chciała dac na lizaka ;) Może dlatego, że świat nabrał takich kolorów jak za czasów dzieciństwa, ale teraz jestem tych chwil bardziej świadomy i są jeszcze piękniejsze :)
Wewnątrz spokój, harmonia, jakoś ciężko to zepsuć, z każdym kolejnym dniem się to głębiej zakorzenia, czasami myślę, że nie ma przykrych chwil, wystarczy je zrozumieć... Jedna rzecz mnie zdziwiła, że nikt nie zauważa chyba we mnie zmian, jedynie ja sam, no może tylko to, że coś takiego jak ataki agresji to przeszłość i naprawdę trudno żebym podniósł głos na kogoś, po prostu już tego nie potrafię, nie czuję, że coś w sobie hamuje czy próbuje stłumić, po prostu nie ma już tych negatywnych wibracji co kiedyś, teraz to po mnie spływa i wręcz nie dotyczy :) W codziennym życiu naprawdę mało się zmieniło ale w mojej głowie to jest teraz inny świat, jestem pełen szczęścia, miłości, jakoś nie potrzebuje zmian na zewnątrz, dobrze mi i komfortowo jedynie lubię wewnątrz wciąż i wciąż się rozwijać i bardziej doceniać życie... To co na zewnątrz jakoś nie ma dla mnie większego znaczenia, chociaż cieszę się gdy udaję mi się otworzyć bo tyle lat zamknięty w sobie, nikt nic o mnie nie wie, jakbym ze strachu się zamykał, że zostanę zaatakowany. Heh jedyne co ostatnio pragnę to uśmiechów osób wokół mnie, a pełno tego ostatnio, napełniają mnie, rozpalają większy ogień. Kilka dni temu będąc w górach padał deszcz, na szczęście już wracałem ze szlaku i ujrzałem dwie kobiety z malutkimi dziećmi, jedynie dzieci miały płaszcze a dwie kobiety cienkie bluzki na ramiączka, pomyślałem, że zaproponuje im płaszcz bo mi wystarczała bluza, gdy im zaproponowałem płaszcz, jedna z kobiet tak pięknie się uśmiechnęła, oczy miała wielkie ze zdziwienia jakbym nie wiadomo co jej zaproponował, ten wyraz twarzy i uśmiech uderzyły we mnie napełniając miłością, jeden uśmiech a tyle mi dał... kobieta stwierdziła, że juz i tak jest cała przemoczona i że do samochodu blisko więc podziękowała i nie przyjęła płaszcza, odchodząc słyszałem jak między sobą rozmawiały zdziwione, że ktoś się nimi zainteresował, i że zrobiło sie im bardzo miło z tego powodu. Takie niby nic, nie wymagające w sumie niczego a jak poprawia humor? ;) Zastanówcie się podczas dnia jak łatwo komuś pomóc, taka bezinteresowna pomoc obcej osobie jest czymś naprawdę pięknym, a wystarczy nawet pomóc komuś w niesieniu zakupów :) Takie drobnostki a przywracają w człowieku wiare w innych ludzi :)

No cóż.. z każdym dniem jest tylko lepiej więc nie ma co się martwić, już tylko pozostaje żyć, marzyć i cieszyć się każdym dniem :) Na koniec dwa słowa które każdy powinien wziąć do siebie: WARTO ŻYĆ moi przyjaciele :) Żegnam i życzę samych sukcesów! :)


Tags:



2010.07.10 20:04:33
AddThis Social Bookmark Button

sprzężeń, myśli o świecie, wzajemności i wdzięczności :)

Poprosiłam kiedyś pewną osobę, co do której byłam przeświadczona, że kieruje nią ten sam Bóg, który mnie też prowadzi, bo o to każdego nowego dnia zabiegam o książki przez tą osobę napisane, a niedostępne inaczej, niż przez net i otrzymałam, podziękowałam i się wczytałam, akurat wtedy, kiedy odbywałam pewną piękną, kilkudniową podróż z osobami zjednoczonymi wspólnym celem..

Ha! Tam stało napisane, że szatan jest w tym człowieku, który patrząc na nas mówi: "spokojnie, spokojnie" i ma błysk w oku. A ja byłam po spotkaniach kilku miłych z inną osobą, która właśnie tymi słowami do mnie przemawiała, widząc moje zakrzątanie, żeby tylko wszystko było na medal, bo tak jakoś zostałam przewidziana ;) Obie osoby wykonywały ten sam zawód.. zawód. Która z nich jest szatanem, a która aniołem? teraz to bardzo ładnie czuję, ale wtedy nastąpił chaos.

I to się pogłębiało w miarę zgłębiania słów wyczytywanych tu i ówdzie i kilku przemyśleń po oddaniu się działaniu Ducha św.

Codzienne - prowadź mnie Panie! ..i codziennie kaszana, poplątanie, niejasności, walka, stres i lament, pogłębianie się w rozpaczy, niemożności niczego, co daje pokój serca.. modlitwa i uspokojenie na chwilkę.. a wokół tyle współczucia i tyle modlitwy o mnie..

Miłość prowadzi do prawdy! Tylko ona!! gdyby nie było przejęcia się prawdziwego innym człowiekiem, a tak na prawdę sobą - nic, co dobre by nie nastało. Sprzężenie zwrotne to miłość. Powoduje cuda w nas i wokół nas. Wyjaśnia to nauka - cybernetyka i fizyka kwantowa. A że nie chcemy zła, zależy nam na każdym spotkany po drodze człowieku (choć nie z każdą przyjaciółką da się dalej iść ;) to dzieje się coraz więcej dobra i ono króluje. Bóg, mój Pan prowadzi i Ciebie, i Ciebie i nas.. no właśnie - każdemu nadaje jego własne tempo dochodzenia do miłości, dzielenia się nią (ups! mnożenia jej!) i wiem, że i moja nie-przyjaciółka, bo się boi pogadać o tym, co dzieje się w niej i boi się szatana ;) ojć, sterowana? i ona i to, co w niej siedzi kiedyś zazna blasku nie-bycia w potrzasku :))

Przestałam się bać! bo kocham :)  Wierzę i nie mam nic do stracenia! Życie jest piękne i trwa wiecznie :) a gdyby ktoś po drodze miał wątpliwości - Chrystus zmartwychwstał, jak zapowiedział :) Mam nadzieję, że wszystko jest jasne!

Odpocznij sobie słońce


Tags:



2010.07.10 19:56:00
AddThis Social Bookmark Button

Wyjazd mi się szykuje pod koniec roku. Jaki koniec? Tak, od pewnego czasu mam dwa nowe a nawet trzy nowe roki w roku... klasyczny 1 stycznia i "majowy" 25 i 26 lipca. To wtedy zaczyna się nowa gra energii, nowy czas... coś czuję, że bedzie coraz... świetliściej... z tego co się teraz dzieje, to jacy ludzie się pojawiają... jakie synchronizacje... przyprawia o radość z jednej strony a z drugiej... o wyrzuty sumienia... bo... pracy tyle a jakoś tych efektów nie widać... Chodzi mi po głowie ostatnio aby zacząć czytać... po prostu... wiele myśli, artykułów pojawia się w mojej głowie a nie wychodzą dalej bo ciągle coś mnie goni i nie ma jak siąść i pisać... więc może nagrywać? Teoretycznie to mniej czasu ale... w praktyce jeszcze mi się nie udało a tekst.. proszę, piszę... to dlatego, że wciąż mam gardło zamknięte... tu widać wyraźnie, że gadać się jeszcze... chym.. nie odważam... ;)

Wyjazd będzie myślę ciekawy... to coś niecodziennego i myślę, że pomoże się określić i lepiej zerwidować, rozpoznać swoją tożsamość. W końcu o to chodzi. Tak trochę zaniedbałem to pisanie.. teoretycznie praca mnie przygarnęła do siebie ale czy to nie jakaś wymówka... liczę na to, że to rozbieg przed następnym skokiem... wszak... larwa też zawija się w kokon by się przepoczwarzyć... kocham te symboliki... oby i w tym temacie było tak samo.. będzie jak zdecyduję... to niby proste... ujmij pałeczkę swej mocy... uchwyć się swego dziedzictwa... swej prawdy.... po tylu wiekach oddzielenia... po takim czasie... z tak wielkimi ograniczeniami... gruba ta skorupka... ale ile będzie radości jak z niej się wylezie...

 

Namaste Towarzysze tej Drogi... robi się coraz jaśniej... oczy coraz bardziej otwarte...

 


Tags:



2010.07.03 17:59:11
AddThis Social Bookmark Button

..gdyby Bóg nie poczuł mojej wdzięczności za to, że jestem

..gdyby nie poczuł tego, że przebaczyłam

..gdyby nie poczuł tego, że kocham

w tym życiu by nas, mnie nie obudził, hej! :)

chyba, że by musiał.. ale wtedy nie byłby Bogiem.. a Jest


Tags:



2010.06.26 19:06:31
AddThis Social Bookmark Button

.. a wkurza mnie to, że ktoś tam kiedyś wmówił nam, ża musimy cierpieć.. nie musimy, a to, że jednak musimy wymusiło nam nasze poddanie się iluzjom, że skoro mój Bóg cierpiał, to ja też - razem, pospołu, niebawem.. otóż NIE! nie wiem jaki jest Twój Chrystus - mój jest mądry i nie wmawia mi bzdetów - wmawia mi natomiast moje chrześcijaństwo i tutaj jesteśmy zgodni :) Jezus Chrystus prowadzi mnie.. jeśli nauczę się czytać Jego serce, to niepotrzebny mi Jego rodzimy język do odgadnięcia przesłania.. Jezus nie powiedział nam, że mamy z nim cierpieć - to powiedziała nam nieludzka, instytucjonalna zachłanność.. i tak się działo.. a że Bogu w nas ona się nie spodobała, no to masz kurę i sprzedaj jej zalety.. sprzedaj żywą kurę wielkomiejskiej damie, tak żeby zechciała opiekować się nią i nie oddać do schroniska i znosić razem z nią .. jajka.. ale gratka ;)

i ..jestem tak wielka jak to, co kocham :) .. i to, że kocham jest, i jest ważne dla nas, skoro jesteś po to, żeby kochać..  żebyśmy kochali się nawzajem. Ktoś chciał nam wmówić, że wzajemność jest nieistotna, ale chyba ośmielił się co do nas tu i teraz pomylić.. oczekujemy wzajemności, bo bez niej nie czujemy, że jesteśmy kochani..

..czucie prowadzi do wiary, a wiara dalej, poprzez rozum  do prawdy.. i nie ma zmiłuj się ;) Jesteś i Jesteś Kochany! 


Tags:



2010.06.21 20:41:50
AddThis Social Bookmark Button

Kiedy miałam jakies 7 lat poznałam Ilonkę, a przedtem jej mamę, która natychmiast została "przyszywaną" ciocią. Poznałam ciocię Terenię i jej córkę, a moją rówiesnicę Ilonę. "Ciocia" Terenia kontrolowała Urząd Gminy, w którym kiedys pracowała moja mama.. A jako, że obie cudownie pogodne, kobiety te dwie się do siebie zbliżyły. Mój tato bardzo polubił koleżankę mamci, bo nie dało się jej nie lubić - sama radosć. Kiedys ciocia Terenia przywiozła do nas, na naszą cudowną wies swoje szczęscie - Ilonkę. Jako rówiesnice skumałysmy się natychmiast. Podczas pierwszego spotkania testowałysmy magnetofon szpulowy i mikrofon, nagrywając pierwszy niby reportaż z ZOO, gdzie reporterka pyta osobę, która pierwszy raz ogród zoologiczny oglądała o to, co jej się najbardziej w tym ogrodzie podobało. Na to pytanie usłyszała odpowiedź: "małpy z gołymi dupami"... w swiat ZOO i wywiadu wdarł się głos "ja wam dam zaraz małpy z gołymi dupami" - to był głos mojego taty :) Przerażone wyłączyłysmy magnetofon, ale co się nagrało, to długo jako anegdota uwierzytelniona nagraniem przetrwało.. ;) .. i może dziwne, ale wcale, a wcale nie pamiętam która z nas była odwiedzającą, a która reporterką. Może małpy to pamiętają...

Później ciocia Terenia zaprosiła mnie do swojego mieszkania na wakacyjny tydzień. Osiedle było jakies nowe, dużo rozkopów i piachu, ale dla mnie ze wsi przybyłej, to był piękny swiat z jasnymi pokojami, parkietami i mebelkami jak z bajki.. i ta rozkochana w jedynej córeczce mama... ja miałam brata, a o uczucia urodziłam się chyba zachłanna ;) nie wiem jeszcze, ale przeczuwam..

W nocy były odwiedziny męża cioci Tereni do dziecka - podpity facet błądził znów po moim ciele rękami.. a może byłam tak nocą jak i jego obecnoscią spanikowana, że sobie to wydumałam.. pan przyszedł przytulić swoją córeczkę, a ja się może napatoczyłam po drodze.

Spotykałysmy się z Iloną, kiedy miałysymy po 16, 17, 18 lat. Ona tak samo, jak ja szukała miłosci.. każda z nas ją spotkała.. tą pierwszą, młodzieńczą..

Po latach...

Zero kontaktów między nami - Ilonka wyszła za bogobojnego chłopca z dobrej rodziny, ja za rozwodnika po rozlewie krwi do mózgu.. Moje małżeństwo skończyło się w momencie wystrzału ręki sięgnięcia mojego policzka i ciągnięcia za włosy przez "męża".. jej małżeństwo trwało na obczyźnie w nienawisci do ojca własnych dzieci.. Tęskniła za domem i mamą, przyjeżdżała raz w roku. Ja jej mamę czasami odwiedzałam. Narzekała na swojego męża.. że traktuje ją jak rzecz do zaspokojenia rządz. A ciocia odwiedzając mnie mówiła jak to źle, że daję sobą pomiatać przez mojego męża nieslubnego..

Później..

Ciocia zaczęła chorować, rak, coraz marniej i marniej się czuła.. Przejmowała się swoją ukochaną córeczką, martwiła się, płakała.. Ilona tak samo - martwiła się, płakała.. Przejmowały się sobą nawzajem i jedna o drugiej myslała, że te wszystkie nieszczęscia to przez nią.. Ciocia mi kiedys z płaczem powiedziała, że to ona wybrała dla Ilonki męża, gdy ona kochała innego chłopca.. że czuje się winna za jej nieszczęsliwy związek. Mąż traktuje Ilonę jak krowę do rodzenia, zapatrzony i zasłuchany całymi dniami w "Radio ......" z Polski nie zauważa swojej żony, trzech córek i nie czuje się ojcem, a ona haruje, sprząta po domach, w swoim sprzata i gotuje.. A on siedzi w fotelu, pije piwo, patrzy i trwa w ułudzie polskosci i chrzecijaństwa, z daleka od rodziny, w łącznosci ze swoim krajem i religią.

Później..

Ilona chorowala... rak, coraz marniej i marniej się czuła tutaj, na ziemi.. zmarła w zeszłym tygodniu, prosząc córki żeby nie zapominały o swoim ojcu, żeby się nim opiekowały.

Czesć Ilonka, jeszcze nie skończyłysmy naszego reportażu ;).. Chwała Twojej pamięci!

Ta historia również wydarzyła się. Na Prawdę!! Ona się dzieje - ciocia Terenia żyje.. czy na prawdę? Odwiedzę ją w najbliższym czasie, tylko wiem że nie powiem jej prawdy, którą znam - pomiędzy wszystkimi wirami życia zabiłyscie się nawzajem.. a tak bardzo przez Boga kochane. I nie spytam dlaczego...


Tags:



2010.06.13 19:22:41
AddThis Social Bookmark Button

..w sercu, w czuciu tego, co z okół dociera do śród-ziemi, do tego kim jestem..

czuję ogromną różnorodność dotyku.. tęsknię za tym nieśmiałym, który przed jakimś czasem chciał zaistnieć, a ja nie byłam jeszcze gotowa, chociaż był kochany i niewinny.. wcześniej mój taki sam został pominięty przez tego samego nieśmiałego kochanego.. uczymy się dotyku wzajemnego, bo chyba nam zależy na prawdzie człowieczeństwa bardziej.. przestać bać się dotykać z czułością i nawet z całą dwu-wielo-znacznością tej czułości.. pragnę dotykać, bo do tego dostałam palce i serce od Boga, żeby dotykać nimi..

dziwne jest to, że łatwo jest mi teraz dotknąć, przytulić, pogłaskać kogoś mniej bliskiego sercu, niż tego na kim zależy mi najbardziej..

co to jest? czy ktoś wie? ..to niech powie..


Tags:



2010.06.12 19:02:45
AddThis Social Bookmark Button

..kto sprawia, że.. że w jakimkolwiek miejscu znajduję się na Ziemi, choćby najdalszym od.. to kiedy pomyślę choć przez moment o nim, o Tobie, wtedy staje się jaśniutko i pięknie i spokojnie we mnie i wokół.. To jest cud miłości.. mniej ważna jest wzajemność ( ;) ) Ważna i dobra jest wzajemność! ..ale takie bezinteresowne czucie jest przepięknym przeżyciem, bo ono promieniuje na wszystkich i wszystko wokół..

kochanie sercem.. od tego wszystko się zaczyna i kiełkuje i rośnie i dojrzewa i.. nawet owocuje..

dobrze, że jesteś


Tags:



2010.06.09 17:33:03
AddThis Social Bookmark Button

a ta podróż była intencjonalna - pielgrzymka po świadomość uczuć i po świadomość świata, w którym jestem.. pielgrzymka w intencji rozeznania w jakim punkcie marzeń i zdarzeń znaleźliśmy się nieprzypadkowo i gdzie postawić stopę, żeby następny krok skierować w tą piękniejszą stronę - ku sobie wzajemnie.

To był dobry czas odkrywania tego, czego oczekujemy w związku ze wspólną wyprawą, co sobie możemy dać dobrego, a co lepiej odłożyć do lamusa, takiego kufra pretensji, ansów i krzywd - do takiego nieładnego kuferka.. Nazbierało się tam troszkę błędów - fantastycznie, że one wypływają na powierzchnię i można je zebrać, skrystalizować i odłożyć na półkę przestrogi.

Czego się nauczyłam?  Każdy z nas chce być szczęśliwy i dąży do tego, żeby siebie pokochać, poczuć błogosławieństwo, radość, wolność bycia kimś na prawdę dobrym. Kiedy czujemy, że tak właśnie jest potrafimy obdarować ciepłem, miłością innych. To się działo, och jak piękne było w nas poczucie spełnienia i radość przebywania razem.

A momenty były? - No baaa ;) było i wkurzanie się na się, niedomówienia, żale.. wszystko przez to, że nie potrafimy jeszcze tak dobrze odnaleźć wzajemnych nastrojów, przeczuć tego, co gnębi lub może zranić bliskiego obok człowieka. Na szczęście bialutki anioł czuwał :) a Anioł "do prania" też wysyłał dobre fluidy :* W takim towarzystwie można czuć się bezpiecznie.. towarzystwo najlepszych myśli :))

a ja? - odnalazłam się w swojej bajce i chociaż czasem burza zakłóci sen, wiem że jestem :)) i jestem szczęśliwa. Dziękuję za to Bogu-Człowiekowi, bo Jego nauka przenika i dziękuję moim ziemskim? Aniołom :** 

..to był tylko wstęp ;)

c d n


Tags:



2010.05.23 15:41:22
AddThis Social Bookmark Button

Moje pisanie wyprzedza mnie o lata świetlne. Podczas pisania jestem skupiony, nastawiony na pisanie, nie interesują mnie żadne wpływy, nikt mnie nie wyśmieje, nikt nie oceni... siedzę i piszę... Często sam się zaskakuję tym co piszę. Jest dobrze, jestem otwarty, myśli przypływają tak szybko, że nie nadążam pisać... to jest piękne.... nie poganiany, nieskrępowany.... mogę w każdej chwili odejść, dokończyć później ale... to wszystko sprawia, że większość z czytających moje artykuły może mieć inny obraz mnie niż jest w rzeczywistości... bo.... najpiękniej o wolności śpiewają ptaszki w klatce.... wiele, piszę, teorii pięknych we mnie mnóstwo, wiem, co i kiedy zrobić ale... co z tego skoro nie przeradza się to w praktyczne wykorzystanie? Co z tego skoro mam piękne wizje i myśli skoro nie potrafię ich ani wykorzystać, ani przekazać?  Skoro siedzę i milczę....

Nie chodzi mi tu o to aby się tu teraz bić w piersi i przepraszać, że sprawiłem jakieś wrażenie, że może coś obiecałem, dałem do zrozumienia swoimi tekstami, swoimi słowami, że coś zrobię, że jakoś to aktywniej wszystko poprowadzę... że będę silny.... chciałbym ale nie daje rady. Tonę w codziennych otchłaniach zwątpienia, bo po chwili znów być na szczycie ekstazy.. snuć plany, pisać teksty i .. znów dół, i znów szczyt... targany jak mała łódeczka na wielkim morzu na którym równie często jak świeci słońce to wieją porywiste wiatry.... za każdym razem sobie obiecuje, za każdym razem myślę, że teraz już będzie inaczej, teraz ujmę pałeczki steru.... po chwilach wytrwałości i dziarskiej miny znów się rozsypuję...

Tak patrząc na to wszystko, to można dojść tylko do jednego wniosku.... albo wypłynę na spokojne morze świadomości albo utonę....cały czas coś mi krzyczy, że powinienem więcej, bardziej świadomiej a nie mogę... jak bardzo bym chciał tak .... znów "nie mogę"... eh... najtrudniej jest walczyć z samym sobą... pytanie czy to ma być walka...? Jednak chyba do jakiegoś czasu to musi być walka.. później, gdy uświadamiamy sobie, że nie musi to też i przestaje nią być.... można wejść na górę z każdej strony.... nawet nie ważne z jaką intencją zaczynasz tę podróż w górę, bo może być ona skrajnie egoistyczna i niszczycielska... i tak zanim dojdziesz na górę zostanie ona (intencja) oczyszczona... Fakt jest taki, że im brudniejsza początkowa intencja tym trudniejsza droga w górę i tym dłużej się będzie szło ale..... za to jakie doświadczenia.. jakie przeżycia... ile cennych skarbów dzięki temu... "Jak doszedłeś na górę? Dojechałem autobusem. Ok, ja wlazłem po ścianie.... jestem pełen szacunku dla tej góry i mam wiele ciekawych rzeczy do przekazania..." może to o to chodzi? Dlatego mamy takie ciężkie drogi? Dlatego tak się idzie?

Jednak chyba już dość takiego programu "cierpienie rozwija ducha"... może to jest ostateczny test... zabicie największego smoka? Szkoda już czasu....

Jest kierunek, jest wizja... choć ona czasem w gardle staje, gdy po raz kolejny się upada pomimo... tej wizji i tej świadomości... po raz kolejny wstaję, po raz kolejny podejmuję drogę... nie spocznę... aż dojdę.

Choć chlupie krew... emocje porwały człowieka na kawałki... znów fragmentacja osobowości rzuciła o Ziemię to uśmiecham się po jakimś czasie... w końcu... kolejny duży krok milowy za mną... kolejna lekcja... kolejny hak wbity... niżej nie spadnę... jeszcze trochę wysiłku... już widać znaki... już się przejaśnia... a może to tylko nadzieje?

Na Ziemi zaczyna się dziać... te powodzie ostatnie, to pewnie preludiom do zmian, które przed nami... będzie wiało, zalewało, trzęsło i nie wiem... oby tylko ludzie nie wymyślili jeszcze jednej wojny... oby to tylko zmiany klimatyczne się działy... ludzie teraz w obliczu tych nieszczęść pięknie reagują... wychodzi z nich dobro... wychodzi człowiek, bezinteresowaność i dobrze, bo to o to chodzi.. pokazywane jest to, jak iluzorycznym jest stałość i poczucie bezpieczeństwa, które daje nam cywilizacja i postęp, społeczeństwo... to tylko domki z kart.... w nich usypiany jest nasz duch, w nich gnuśnieje nasza siła... nasze serca... to jest właśnie teraz poruszane.

Pisanie.... moje pisanie... napisałem ten tekst, bo czuję, że kogoś zawiodłem, rozbudziłem jakieś nadzieję, dałem powody by myśleć, że coś się tu będzie wielkiego działo... to jest jakiś mój program, który staram się wykorzenić ale też wiem, że to nie koniec, to nawet nie jest jeszcze dobry początek... wierzę w to, że przyjdzie czas pracy, czas prawdziwego oddania, prawdziwego przebudzenia... będę pisał, będę mówił, będę działał w realu.. wydaje się, że potrzeb ku temu jest sporo...

z pozdrowieniem

Kris


Tags:



JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>